To nie mogło się dobrze skończyć" - Styl życia. "Miałam romans z przyjacielem męża. To nie mogło się dobrze skończyć". Beata mówi, że jak ktoś jest strasznie spragniony, to wypije wodę z kałuży. Nie dba wówczas o możliwe konsekwencje. A przecież wiadomo było, że ta historia nie mogła dobrze się skończyć. Nasza Czytelniczka została zaskoczona przez męża, który chce rozwodu: „Właśnie dowiedziałam się od męża, że złożył w sądzie wniosek o rozwód. Jeszcze nie otrzymałam żadnych papierów, jestem w szoku. Okazuje się, że mąż ma od pół roku kochankę i po rozwodzie zamierza sobie z nią ułożyć życie. Ktoś pytał, co to ta entropia w jednym zdaniu Pepsi powiedz. I zaszumiała odpowiedź, jak woda w sicie. I taki komć Pepsi co robić, gdy mąż chce rozwodu, bo nie robię tego, co on chce, bo mam inne zdanie … , a czuję tak naprawdę, że ma kogoś innego i szuka tylko pretekstu. Mamy 7 […] mówi,ze go już nie szanuję i to koniec naszego związku nie wiem co dalej!!!! Skocz do zawartości. mój mąż chce rozwodu błagam was o pomoc Zarchiwizowany. enith Re: Przemoc z mojej strony, żona chce rozwodu 08.10.22, 00:19. Możesz przepraszać, obiecać poprawę, ale szkoda się stała i jeśli żona jest zdecydowana na podjęcie radykalnych kroków (a tego nie wiesz, bo od czasu ataku nie rozmawialiście), to nic z tym nie zrobisz. Piłka jest po jej stronie. Wyprowadzać się chce, bo żyć się razem nie da. Ale nie podchodzę do tego lekko, bo jesteśmy małżeństwem sakramentalnym a ja jestem osobą wierzącą i praktykującą. Więc widzę to tak, że jak nie mój mąż, to nikt. Mąż praktykuje regularnie, ale to może bardziej kwestia przyzwyczajenia i tradycji. Mąż podejrzewa mnie o zdradę i chce badania wariografem - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy dKtYLm. Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Piszę do Was, ponieważ sama już nie mam pomysłu co i jak zrobić, żeby ratować ten związek. Wszystko zaczęło się od tego, że mąż trafił do ZK. Tak- to chyba był początek zdarzeń, które teraz finalizują się moim a może i naszym dramatem. Po tym, jak męża zabrano zostałam sama z dziećmi. W koszmarnej sytuacji zarówno psychicznej, jak i materialnej.. Najbliższa rodzina raczej się nami nie interesowała. Albo mieli nas w nosie, albo ograniczali się do pomocy materialnej w stopniu nie pozwalającym nam na śmierć głodową. O pracy mogłam tylko pomarzyć- córeczka jest mała, chorowita- nie dało rady podjąć zatrudnienia. Więc bieda aż piszczała po kątach. Zasiłki z MOPS-u były absolutnym minimum. Słowem dno i kupa mułu. Było mi skrajnie ciężko, ale już mi się wydało, że się "ogarnęłam" psychicznie ( choć nie obce mi były myśli samobójcze) znalazłam sobie "cel"- sprawić, żeby mąż otrzymał przerwę w odbywaniu kary- w sumie jedyny nasz ratunek przed upadkiem na samo dno ekonomiczne. I wtedy stało się tak, że pieniędzy nie było, dzieci były, w domu znów obudziła się nędza i zjawił się "on". Chyba wyczuł "łatwą ofiarę", bo zaproponował "układ"... Wiadomo- coś za coś... A ja- jak ostatnia idiotka na to poszłam. Spotkaliśmy się cztery razy. On miał co chciał, ja miałam za co kupić najpotrzebniejsze rzeczy do domu, czym w piecu napalić.... A później mąż dostał tą wymarzoną przeze mnie i wyśnioną przerwę. i już następnego dnia dowiedział się o tym... Przyznaję się- kłamałam. umniejszałam swoją winę, nie chciałam o wszystkim powiedzieć. A on drążył i drążył. Teraz wie o wszystkim. I teraz po ponad trzech miesiącach wszystko się sypie. On widzi tylko sam fakt i to, co zrobiłam. Ja widzę też powody, które mnie do tego skłoniły. Dla niego są to tylko czcze wymówki, bo " mogłam przecież coś wymyślić" Nie musiałam zrobić z siebie pani lekkich obyczajów. Rozumiem go. Bo to nie jest łatwe ani proste. Zmagam się z poczuciem winy, Teraz on mówi o rozwodzie. Pewnie i ma rację i prawo tak zrobić. Ale ja go przecież kocham... I już nie wiem co zrobić, żeby odwrócić bieg wydarzeń... Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Monika Wełna:Dla niego są to tylko czcze wymówki, bo " mogłam przecież coś wymyślić" Hm...on wymyślił ZK, w którym niczego mu nie brakowało. Miał żarcie za darmo, kolegów, telewizję itd...Ty za to zostałaś bez środków do życia. Szkoda, że on nie widzi w tym swojego wkładu. Za co go zamknęli? Nie musiałam zrobić z siebie pani lekkich obyczajów. Na tamtą chwilę musiałaś wykarmić dzieci i nie myślałaś o ewentualnych "konsekwencjach". Każdy popełnia błędy. Robiłaś to dla dzieci, by im było ciepło. Nie bądź dla siebie zbyt go. Bo to nie jest łatwe ani proste. Zmagam się z poczuciem winy, Biedulek...Teraz on mówi o rozwodzie. Pewnie i ma rację i prawo tak zrobić. Ale ja go przecież kocham... I już nie wiem co zrobić, żeby odwrócić bieg wydarzeń... Szkoda, że kiedy doprowadził do biedy swoją rodzinę nie widział w tym swojej winy i Waszego prawa do godnego życia. Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Monika Wełna: Jakie masz wykształcenie? Co robiłaś zawodowo? Czy Twój mąż miał wcześniej problemy z prawem? Za co go wsadzili? Pytałaś w MOPSie o szkolenia dla wykluczonych zawodowo (PAW - taki mają program)? Jak myślisz-czemu rodzina niechętnie Ci pomaga? On Cię zmusił do małżeństwa?Gośka J. edytował(a) ten post dnia o godzinie 19:56 Rafał Winnicki PKO BP Departament Restrukturyzacji i Windykacji Klienta ... Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Monika Wełna:I już nie wiem co zrobić, żeby odwrócić bieg wydarzeń... Biegu zdarzeń nie odwrócisz.... jeżeli zrobiłaś to z powodów materialnych to nie masz się czego wstydzić - musiałaś zapewnić byt rodzinie, którego "on" nie był w stanie zapewnić.... To on ma powód do wstydu, że nie zapewnił Wam bezpieczeństwa. Życie płynie dalej, skup się na dzieciach. RaV Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Zrobiłaś to dla dzieci. To Ty poświęciłaś własne poczucie godności aby zapewnić im jakikolwiek sposób na przetrwanie. Martwiące jest to, że Twój mąż był w ZK. Czy on jest wobec Ciebie agresywny? Czy upokarza Cię psychicznie lub fizycznie w tym momencie? Jesteś zbyt ostra dla siebie. Zostałaś sama bez środków do życia. Nie miałaś w nikim oparcia. A już na pewno nie miałaś i nie masz go w mężu. Jeszcze na dodatek to dzięki Tobie jest teraz na wolności. Nie pozwól, aby niszczył Ciebie za to, że sam nie jest w stanie zapewnić bytu rodzinie. Co innego zdrada wynikająca z chwilowego zadurzenia a co innego sprzedanie siebie samej dla dobra potomstwa. Marek G. Patrz, którędy idziesz byś nie stąpnął na kawałek Lasu pr... Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Rzeczywiście nie ma sensu sprawy "rozbijać na atomy". W tej sytuacji, o której piszesz nie ma winnych. Spróbuj postawić mężowi sprawę jednoznacznie i twardo. Oczywiście męska duma jest naruszona, ale to kwestia podejścia. Nie znam człowieka, ale jeśli będziesz rozmawiać z pozycji "zrobiłam źle i jestem kobietą upadłą" oboje przegracie. 3maj się. Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Ale przepraszam,czy mąż będąc w wiezieniu też sobie pozwolił na "ujście" swojemu napięciu? Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Odpowiem "hurtowo". Więzienie oczywiście było konsekwencją wcześniejszych nieodpowiedzialnych zachowań męża. W skrócie- prowadził pod wpływem alkoholu. Podczas jego nieobecności musiałam zrezygnować z pracy, na której bardzo mi zależało, o którą walczyłam, i która mogła zapewnić godziwe warunki życia nie tylko mnie i dzieciakom, ale także i jemu. Wykształcenie mam zasadnicze. A rodzina się wypięła, bo " jak sobie wzięłaś takiego męża- to tak masz". A moja teściowa wręcz stwierdziła, że to moja wina, że on trafił do ZK. On tam za kratami był "kryształowy". Tak o sobie mówi i wprost powiedział, że wolałby nie wychodzić, niż wyjść i dowiedzieć się co powód raczej nie ma dla niego większego znaczenia. Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. A gdybyś miała powiedzieć za co go kochasz? Jakie korzyści, wartości wynosisz z tej relacji? Pomiń przy tym proszę fakt, że jest mężem i ojcem twoich dzieci. Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. A kocha się "za coś", czy tak po prostu??? Nigdy nie robiłam bilansu zysków i strat. Ale wiem na pewno, że potrzebuję jak powietrza jego ciepła i miłości, akceptacji. konto usunięte Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Kochanie "tak po prostu" powinno odnosić się wyłącznie do dzieci. Z takiego podejścia do partnerstwa rodzą się tysiące tomików poezji. Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Uderzyły mnie Twoje słowa, że potrzebujesz jego miłości i akceptacji jak powietrza. Jak powietrza to potrzebujesz tylko powietrza. Wiem co piszę, bo kiedyś to przerabiałam sama. To pragnienie miłości jakiejś osoby, która w dodatku nie ma specjalnie potrzeby okazywania Ci takich uczuć, a może nawet ich doznawania, to jest bajeczka, którą sobie same opowiadamy. Fikcja, snucie marzeń, życie mrzonkami. Ja widzę to tak, jakby okazywanie przez niego miłości i akceptacji usprawiedliwiło w Twoich oczach uprawianie seksu za pieniądze. Ale tak naprawdę to Ty oceniasz ten fakt nagannie, Ty tego nie akceptujesz. Wydaje mi się, że gdybyś oceniała się całkiem inaczej, skrajnie: Jestem dumna z tego, że jestem silną kobietą, dobrą matką, że dla dobra moich dzieci zdecydowałam się "puścić za kasę", mimo, że to łamało moje zasady, że wolałabym być "porządną" a nie "upadłą" kobietą. Ale mimo to, zapewniłam konieczne do życia pieniądze sobie i dzieciom. Dałam radę. Gdybyś tak to oceniała, to zdanie Twojego męża nie dotykało by Cie tak bardzo a może i wcale. A jak chciałby odejść to zachowałabyś wspomnienia z waszego życia i puściła go wolno. Ty jesteś taka- jesteś zdolna uprawiać seks za pieniądze, żeby Twoje dzieci miały co jeść. Więc On musi to przyjąć, jeżeli chce być z Tobą a potem, jak mu zależy żeby się to nie powtórzyło, to niech nie wsiada po pijaku za kierownicę. A jak nie umie się z tym pogodzić, to niestety Ty wpływu na to nie masz i możesz sobie stawać na rzęsach. Moim zdaniem jest 1:1 mąż miał gdzieś ryzyko i jechał po pijanemu, odsiedział swoje i wyszedł, może się czegoś nauczył. Ty też zaryzykowałaś, teraz Twoje małżeństwo jest na zakręcie. Nie wiadomo jak się skończy, niezależnie od rezultatu żyjesz dalej. Z każdej sytuacji,nawet najgorszej można wyciągnąć jakieś korzyści. Jest to opisane w przysłowiu "co mnie nie zabije to mnie wzmocni"Monika Cichoń edytował(a) ten post dnia o godzinie 10:32 Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Monika Wełna: A kocha się "za coś", czy tak po prostu??? Nigdy nie robiłam bilansu zysków i strat. Ale wiem na pewno, że potrzebuję jak powietrza jego ciepła i miłości, akceptacji. Świadomość jest dobra. To taka kontrola jakości. Jak wiesz za co kochasz, to wiesz kiedy miłość przestaje być miłością, a staje się tylko uzależnieniem. Na ile w skali od 1-10 (10=max) oceniasz miłość, ciepło i akceptację, które otrzymujesz od męża? Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Monika Wełna: A kocha się "za coś", czy tak po prostu??? Nigdy nie robiłam bilansu zysków i strat. Ale wiem na pewno, że potrzebuję jak powietrza jego ciepła i miłości, akceptacji. Monika, jakie ty widzisz wyjście z sytuacji? Jak chciałabyś, aby wasze życie sie ułożyło? Jak twój mąż widzi przyszłość i co ma mu dać rozwód? pozdrawiam ciepło Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Monika Wełna: Piszę do Was, ponieważ sama już nie mam pomysłu co i jak zrobić, żeby ratować ten związek. Wszystko zaczęło się od tego, że mąż trafił do ZK. Tak- to chyba był początek zdarzeń, które teraz finalizują się moim a może i naszym dramatem. Po tym, jak męża zabrano zostałam sama z dziećmi. W koszmarnej sytuacji zarówno psychicznej, jak i materialnej.. Najbliższa rodzina raczej się nami nie interesowała. Albo mieli nas w nosie, albo ograniczali się do pomocy materialnej w stopniu nie pozwalającym nam na śmierć głodową. O pracy mogłam tylko pomarzyć- córeczka jest mała, chorowita- nie dało rady podjąć zatrudnienia. Więc bieda aż piszczała po kątach. Zasiłki z MOPS-u były absolutnym minimum. Słowem dno i kupa mułu. Było mi skrajnie ciężko, ale już mi się wydało, że się "ogarnęłam" psychicznie ( choć nie obce mi były myśli samobójcze) znalazłam sobie "cel"- sprawić, żeby mąż otrzymał przerwę w odbywaniu kary- w sumie jedyny nasz ratunek przed upadkiem na samo dno ekonomiczne. I wtedy stało się tak, że pieniędzy nie było, dzieci były, w domu znów obudziła się nędza i zjawił się "on". Chyba wyczuł "łatwą ofiarę", bo zaproponował "układ"... Wiadomo- coś za coś... A ja- jak ostatnia idiotka na to poszłam. Spotkaliśmy się cztery razy. On miał co chciał, ja miałam za co kupić najpotrzebniejsze rzeczy do domu, czym w piecu napalić.... A później mąż dostał tą wymarzoną przeze mnie i wyśnioną przerwę. i już następnego dnia dowiedział się o tym... Przyznaję się- kłamałam. umniejszałam swoją winę, nie chciałam o wszystkim powiedzieć. A on drążył i drążył. Teraz wie o wszystkim. I teraz po ponad trzech miesiącach wszystko się sypie. On widzi tylko sam fakt i to, co zrobiłam. Ja widzę też powody, które mnie do tego skłoniły. Dla niego są to tylko czcze wymówki, bo " mogłam przecież coś wymyślić" Nie musiałam zrobić z siebie pani lekkich obyczajów. Rozumiem go. Bo to nie jest łatwe ani proste. Zmagam się z poczuciem winy, Teraz on mówi o rozwodzie. Pewnie i ma rację i prawo tak zrobić. Ale ja go przecież kocham... I już nie wiem co zrobić, żeby odwrócić bieg wydarzeń... Pani Moniko Kieruję te słowa zarówno do Pani jak również i do Pani męża. Pozwoli Pani,że nie odniose sie tu do oceniania ani słuszności ani zasadności tego co Pani zrobiła,żeby zapewnić JEDZENIE I PODSTAWOWE POTRZEBY DZIECIOM Nie mam do tego ani moralnego prawa ani odpowiedniej wiedzy co do okoliczności i nie jest ona mnie do niczego potrzebna. nATOMIAST NAPISAŁA pANI BARDZO ISTOTNA W SUMIE INFORMACJE,KTÓRA ZARÓWNO DLA pANI JAK I pANI MĘZA WSKAZUJE, ŻE TAK NA PRAWDĘ TO TYLKO NA SIEBIE MOŻECIE LICZYĆ A gdzioe te stada 'ludzkich hien i pasożytów",którzy 'podocxzepiani byli do Was jak było wszystko w porządku"??!!!!!!!!!!!!! A gdzie Ci,którzy są WASZĄ RODZINA?!!!!!!!!!!!,BO TZW"PARĘ GROSZY" jako pomoc to jest istotna rzecz,ale czy wszystko? Myślę,że Pani Mąż powinien być wdzięczny losowi,że ma tak silną Kobietę,która nie zawacha sie przed niczym dla dobra Rodziny. A podstawowe pytanie CZY MIAŁ GDZIE WRÓCIĆ I CZY OBOK SIEBIE MA OSOBĘ KTÓRA CHCE STANĄĆ OBOK?!!!!!!! Proszę pamiętać,ż "rany po pobycie TAM i niejednokrotnie nie tylko psychiczne" goja się bardzo długo,i raczej zamiast myśleć o rozwodzie sądzę,że powinniście może poprosić o wsparcie albo psycholaga albo mąż niech odszuka Fundacje a jest ich kilka stworzone przez ludzi i dla ludzi,którzy tam byli. Natomiast jesli już to tak naprawdę może powinniście razem zweryfikować Waszych"PRZYJACIÓŁ" I "RODZIN" pod kątem tego gdzie byli jak byliście w potrzebie?!!!!!!!! I nie wsłuchujcie się w te różne "madre głowy"moralizujace,bo jedyne co potrafia to jak widac "pouczać"i"nauczać" a w szczególności jak na własnym tyłku nie doświadczyli tego a maja wiedzę z "magla", Teraz tak na prawdę to Pani walka o rodzine sie zaczyna i Pani mąż też powinien zobaczyć i zrozumieć,że tak na prawdę ma obok siebie kogoś kto go na prawdę kocha i jest to JEDYNA OSOBA NA KTÓRA MOŻE LICZYĆ W POTRZEBIE!!!!!!!!!! a JAK JUŻ PRAGNIE ZEMSTY TO NIECH PANI DA MU RAZ LEGALNIE"PÓŚĆ NA BABY"(przepraszam za te baby} i będzie remis. Tylko,żeby nie wpadł "w nałóg jak by co. Pozdrawiam Ponieważ w tym temacie posiadam rzetelną i prawdziwą wiedzę(a nie maglarskie nowinki) to ,a moga Wam sie przydać to skontaktujcie sie napriv. Proponuję tylko może takie małe doświadczenie .... USIĄDŹCIE OBOK SIEBIE TAK BEZ EMOCJI POPATRZCIE NA DZIECI I NIECH KAŻDE Z WAS ZASTANOWI SIĘ CO CHCECIE ZAFUNDOWAĆ TYM DZIECIAKOM I CZYM ONE SOBIE NA TO ZASŁUŻYŁY NA TO PIEKŁO KTÓRE CHCECIE IM ZAFUNDOWAĆ. pozdrawiam Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Teraz stoimy na rozdrożu. Zapytałam go, co go przy mnie trzyma, skoro jestem taka zła, tak bardzo go skrzywdziłam. I on tego nie wie. Niby nie akceptuje faktów, niby jestem ...( tu proszę wstawić epitety dotyczące pań nieciężkich obyczajów), niby to bez sensu...A jednak nie zdobędzie się na rozwód. Nie wiem, czy czeka, aż ja pierwsza zrobię ten krok, czy liczy na to, że zmusi mnie do tego swoim zachowaniem... Nie zatrzymywałabym go przy sobie na siłę. Ale kiedy mu powiedziałam, że jest ze mną, bo potrzebuje mknie do kontynuacji przerwy w odbywaniu kary- to oczywistym jest to, że bez mojej pomocy nie ma szans na dalszą chwilkę wolności. Bo to ja ją wychodziłam, wyprosiłam, wybłagałam. Bo to ja stałam na głowie, żeby przekonać sąd, że on MUSI wyjść, być z nami. I wyszedł. Jako jedyny z kilkudziesięciu osób starających się o to. Ale to teraz już się nie liczy w jego oczach. Rzucił mi to w twarz jak jakiś ochłap. I następna rzecz- bo TAM mi się chciało robić to i tamto- a z nim mi się nie chce. A mnie się nie chce- bo w głowie aż huczy od kłopotów i nie mogę się uwolnić od tego nawet w nocy. Nie potrafię mu tego wytłumaczyć... Jestem coraz bardziej bezradna, bo cokolwiek bym nie zrobiła, cokolwiek nie powiedziała- to moje słowa, zanim trafią do niego w magiczny sposób tracą sens i znaczenie jakie im nadałam. On wywleka je na drugą stronę. I z góry zakłada, że kłamię. Bo kiedy się dowiedział o tym co zrobiłam to od razu nie " wyspowiadałam się", tylko starałam się przemilczeć pewne fakty. Ze strachu i żeby nie ranić jeszcze bardziej. A- jego zdaniem- powinnam od razu wszystko powiedzieć. Rozmawiał z tamtym człowiekiem, wypytywał go o szczegóły. Najbardziej intymne teraz jeśli moje słowa różnią się w jakiś sposób od tego, co on mu powiedział- to znaczy, że kłamię. Nie potrafię tego zwalczyć.... To wszystko mnie przerasta. Jestem już zmęczona... Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Monika Wełna: Teraz stoimy na rozdrożu. Zapytałam go, co go przy mnie trzyma, skoro jestem taka zła, tak bardzo go skrzywdziłam. I on tego nie wie. Niby nie akceptuje faktów, niby jestem ...( tu proszę wstawić epitety dotyczące pań nieciężkich obyczajów), niby to bez sensu...A jednak nie zdobędzie się na rozwód. Nie wiem, czy czeka, aż ja pierwsza zrobię ten krok, czy liczy na to, że zmusi mnie do tego swoim zachowaniem... Nie zatrzymywałabym go przy sobie na siłę. Ale kiedy mu powiedziałam, że jest ze mną, bo potrzebuje mknie do kontynuacji przerwy w odbywaniu kary- to oczywistym jest to, że bez mojej pomocy nie ma szans na dalszą chwilkę wolności. Bo to ja ją wychodziłam, wyprosiłam, wybłagałam. Bo to ja stałam na głowie, żeby przekonać sąd, że on MUSI wyjść, być z nami. I wyszedł. Jako jedyny z kilkudziesięciu osób starających się o to. Ale to teraz już się nie liczy w jego oczach. Rzucił mi to w twarz jak jakiś ochłap. I następna rzecz- bo TAM mi się chciało robić to i tamto- a z nim mi się nie chce. A mnie się nie chce- bo w głowie aż huczy od kłopotów i nie mogę się uwolnić od tego nawet w nocy. Nie potrafię mu tego wytłumaczyć... Jestem coraz bardziej bezradna, bo cokolwiek bym nie zrobiła, cokolwiek nie powiedziała- to moje słowa, zanim trafią do niego w magiczny sposób tracą sens i znaczenie jakie im nadałam. On wywleka je na drugą stronę. I z góry zakłada, że kłamię. Bo kiedy się dowiedział o tym co zrobiłam to od razu nie " wyspowiadałam się", tylko starałam się przemilczeć pewne fakty. Ze strachu i żeby nie ranić jeszcze bardziej. A- jego zdaniem- powinnam od razu wszystko powiedzieć. Rozmawiał z tamtym człowiekiem, wypytywał go o szczegóły. Najbardziej intymne teraz jeśli moje słowa różnią się w jakiś sposób od tego, co on mu powiedział- to znaczy, że kłamię. Nie potrafię tego zwalczyć.... To wszystko mnie przerasta. Jestem już zmęczona... Pani Moniko. Poza tym faktem,który już miał miejsce jest też codziennosć i brutalne zderzanie sie z rzeczywistością. Proszę pamietać,że w całej sytuacji bez wzgledu na motywacje i i koniecznosc dnia codziennego,patrząc od strony faceta to Pani w jakis sposób do tego si przyczynila i a biorąc pod uwage ,że maz był gdzie był o czym pisałem wczesniej niech Pani nie liczy,że to tak łatwo i szybko sie zapomina. To tkwi w facecie i tylko od niego zalezy czy i kiedy to "przetrawi". Pisze Pani,że "rozmawiał z tym facetem i wypytywał o szczegóły zamiast tak po mesku .......no moze nie bo jesyt na 'warunku",a własnie prosze zauważyć,że to tylko przerwa w odbywaniu kary i trzeba tam bedzie wrócić razem z tym co sie zdarzyło. Tylko ten to zrozumie jaki to ciezar kto z tym sie zetknal osobiscie. Trudno tu dawać jakieś rady, podtrzymuje jednak,żebyscie Państwo skorzystali z psychologa,albo przynajmniej z pomocy przez jedna z Fundacji ,już sama rozmowa męża z osobami,ktore to "odrabiały" powinna wiele mu pomóc,ale i Pani bo tam pokażą Pani jak postępować aby tego nie zniszczyć. Musi sie Pani uzbroić we wręcz anielska cierpliwosć i dac mu czas na "trawienie",co nie znaczy,ze zagłaskiwać go na śmierć albo drążyć w nieskończonosc. Przejdźcie po prostu na dzis do codziennosci,a czas sam zweryfikuje Waszę relacje. W KAŻDYM JEDNAK PRZYPADKU DOBREM BEZWZGLĘDNYM SĄ DZIECI I ICH PSYCHIKA JAK SIE ROZSTANIECIE.!!!!!!!!!!! Czasami jednk zapominamy,że drugi człowiek z którym jesteśmy też mysli i czuje,pełnojest wszędzie takich wszechwiedzących doradców jatrzących jedynie w temacie na który nie powinni sie wypowiadać,ale zawsze dana sprawa,sytuacja jest specyficzna i dotyczy wyłacznie tych osób,a nie uogólniemn,i tak na prawdę to Wy jedynie możecie z tym dać radę. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Sławek Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Moniko ....zmień proszę opis bo sądzę, że nie do końca pasuje do Ciebie :) Widzę, że wina spadała wyłącznie na Ciebie, a moim zdaniem była wynikiem toku wydarzeń . Wpadałaś w sidła, które niestety nastawiła Twój mąż, który powinien być opoką rodziny, a za swoje zachwianie trafił do "sanatorium". Czy tam mając wikt i opierunek myślał o tym w jakiej sytuacji Was zostawił ? Stało się źle, nie powiem że nie, ale większość osób zrobiłaby tak nie zdradziłaś uczucia do niego, bardziej zdradziłaś samą siebie, ale chyba nie miałaś zbyt wielu możliwości w ratowaniu rodziny. Kochasz go... jeśli i on Cię kocha równie mocno, to dobrze się nad tym wszystkim zastanowi i z czasem zapomni. :) Pozdrawiam :) Anna S. Specjalista ds. Kontrolingu Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Moniko, bardzo Tobie współczuję. Z tego, co piszesz wydaje mi się, że jesteś konkretną kobietą, silną, mocno stojącą na ziemi...choć może w tej chwili wytrąconą z równowagi. Myślę, że i Tobie i mężowi jest ciężko. Jeśli Twój mąż nie jest lekkoduchem i jazda po alkoholu nie była u niego rutyną, to pewnie też odczuł pobyt w ZK. Czasami robimy coś bezmyślnie, łudząc się, że nam się upiecze i dopiero konsekwencje tego uczą nas pokory. Być może On też z tego okresu ma trudne sprawy do "przerobienia". To jedno... Druga rzecz - żadna matka nie chce widzieć swoich dzieci w nędzy...każda zrobi, co może, żeby je przed tym ochronić. Może był na to inny sposób, ale tak jak powiedziałaś - facet widział Twój problem i to wykorzystał. Poza tym niezły z niego drań, jeśli teraz szczegóły mężowi opowiada. Monika, nie dręcz się tym- było minęło, żyć trzeba dalej. Jak człowiek jest na dnie, to popełnia błędy. Ale upadamy po to, żeby się podnieść... Podnieść się i nauczyć czegoś. Moniko, wyjdziesz z tego i też się nauczysz - będziesz silniejsza, pewniejsza siebie i może poznasz na czym polega tak naprawdę miłość. W Waszej sytuacji jest problem urażonych jego uczuć, męskiej dumy, wzgardy... Beż względu na powód, to zawsze boli. No tak już mamy... Zrozumieć powód zdrady to jedno, a wybaczyć to drugie. Bo musiałby Tobie mąż wybaczyć, żebyście mogli dalej żyć razem. A na czym polega wybaczenie? Według mnie "wybaczyć" to nie pozwolić by dane zdarzenie obróciło "monetę" miłości na jej drugą stronę - stronę nienawiści, pretensji, zemsty. jeśli wybaczam, to mam "pokój" z tą osobą. Nie wracam do problemu. Jednak można komuś wybaczyć, a jednak odejść. Bo czasami sprawy zajdą tak daleko, że już nie da się razem być. Za dużo zadanego bólu. Jeśli macie miłość, to dacie radę. Może przydałaby się pomoc psychologa, mediatora rodzinnego. Moniko, warto walczyć o związek, jeśli jest miłość, wzajemny szacunek. Jeśli nie, to tkwienie razem z lęku przed samodzielnym życiem, przez uzależnienie, z poczucia winy czy obowiązku, nie ma sensu. Związek to nie miejsce do poświęceń. I jeszcze, jeśli chodzi o dzieci... Dzieci mają większe piekło w domu bez miłości, gdzie awantury i kłonie...gdzie nienawiść. Niekiedy więcej miłości i dobroci, spokoju mają, kiedy rodzice są osobno. Moniko, wiem, bo jestem po rozwodzie i sama wychowuję i w zasadzie utrzymuję dwójkę dzieci. Powodzenia, musisz wierzyć w siebie i w to, że wszystko się ułoży... Źródłem Twojego spokoju, szczęścia i dobrobytu nie jest mąż,a Opatrzność, która czuwa nad Tobą. Tylko poproś o pomoc... konto usunięte Temat: Zdradziłam męża i teraz rozpada mi się małżeństwo. Sławomir Cherubinski: Poza tym faktem,który już miał miejsce jest też codziennosć i brutalne zderzanie sie z rzeczywistością. Echch... Nie ma to jak dobre słowo na początek dnia... Ale do adremu. Monika postąpiła źle i nic jej nie usprawiedliwia, poza emocjami związanymi z taką, a nie inną sytuacją. I tyle w tym temacie. Sprawa zamknięta - było, minęło. Facet powinien był już się otrząsnąć, wybaczyć i zrobić coś, aby ponownie do takiej sytuacji nie doszło. A jak ma uraz i doła z tego tytułu, to powinien obić mordę temu, który wykorzystał mu zonę. Moniko jakakolwiek próba dyskusji z nim nie pomoże - wyraźnie widać, ze jest zainteresowany utrzymaniem Cię w poczuciu winy i nie oczekuj od niego wybaczenia. Tak mu jest wygodnie. I ten stan rzeczy raczej się nie zmieni przez długi czas, a jedyne na co możesz liczyć, to nerwica. I przyzwyczaj się do tej myśli. Życie toczy się dalej, a jedyne ruchy jakie powinnaś wykonać, to zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa socjalnego. Powodzenia :-) Miesi±c temu odkryłam zdradę męża. Emocjonalna zdradę. Zreszt± nie pierwszy raz... niestety. Pierwsza była jakie¶ trzy lata po tym gdy wspólnie zamieszkalismy. Przeżyłam ja bardzo ale po latach doszłam do siebie. Znowu zaczęłam temu wpadł na telefonach i SMS do kolezanki. Zrobiłam jemu i jej awanturę powiedziała że to kolega tylko i że więcej nie będzie pisac. Uwierzyłam choć sprawdzałam męża. I miesi±c temu znów....W jego telefonie były SMS typu kocham cię, będziesz tylko moja, a ja będę tylko twój. Okazało się że to koleżanka z pracy niestety ta sama z któr± pisał rok wcze¶niej. Oczywi¶cie jak to zwykle bywało on nie chce rozwodu kocha mnie tamta zostawia. Sprawdziłam bilingi okazało się że jeszcze pisali. Nie potrafię sobie poradzić z t± zdrada... Boli mnie od ¶rodka uczucie które zabija mnie każdego dnia... Mimo iż doszli¶my do porozumienia z mężem. Ja też go zdradziłam też pisałam różne może też gorsze rzeczy do obcego mężczyzny. Wybaczyli¶my sobie i sam mi powiedział z kim pisał bo wcze¶niej zapierał się że to nie ona. Więc widzę że jest szczery. Lecz to co się dzieje w mojej głowie mnie przeraża... Czuję że przegrałam życie.. mam 32 lata i jestem już wrakiem człowieka. Mętlik w mojej głowie sprawia że naprawdę wolała bym odej¶ć.... Bo czuję że tak już moje życie będzie wygl±dało od zdrady do zdrady..... Strona 1 z 3 1 2 3 > aster dnia kwietnia 27 2021 13:48:41 Ja też go zdradziłam też pisałam różne może też gorsze rzeczy do obcego mężczyzny. Co takiego się stało, że "odpłynęła¶", jaka była tego przyczyna? Mętlik w mojej głowie sprawia że naprawdę wolała bym odej¶ć.... teraz tak my¶lisz, czy wcze¶niej (przed zdrad±) też o tym my¶lała¶? Zbyt mało napisała¶ czy macie dzieci? W jakim wieku s±? Ile lat po ¶lubie jeste¶cie? Wasze relacje jak wygl±dały do tej pory? poczciwy dnia kwietnia 27 2021 14:03:51 Czasem mam wrażenie, że ludzie nie znosz± spokoju, stabilizacji i komplikuj± sobie i innym życie na własne życzenie a póĽniej s± zdziwieni,że dopada ich refleksja o przegranym życiu; to się nazywa odpowiedzialno¶ć lub jej brak za owe życie; Jaka była sekwencja zdarzeń tych zdrad? To bardzo istotne bo je¶li Twoja zdrada była pierwsza to tak naprawdę Ty to małżeństwo zakończyła¶ wówczas a on się tylko dostosował do sytuacji; Czasami zwyczajnie nie można już uratować relacji po nagromadzeniu się tak wielu negatywnych emocji; podstaw± zwi±zku poza zaufaniem jest szacunek wobec siebie, którego między Wami najprawdopodobniej już nie ma; Gdyby¶cie po pierwszym incydencie dojrzale potrafili podej¶ć do tematu i wła¶ciwie przepracowali to co się zdarzyło istniała duża szansa na uratowanie rodziny; dzi¶ może to być po prostu niemożliwe; Issabele dnia kwietnia 27 2021 17:48:28 Jeste¶my razem 13 lat mamy 11 letniego syna. Zawsze wydawało mi się że jeste¶my dobrym małżeństwem bywało różnie ale ostatnie lata były naprawdę cudowne. M±ż pierwszy zacz±ł pisać to ja go przyłapałam zaraz po tym natrafiła mi się do tego okazja i zaczęłam pisać ja. Byłam tak zajęta swoim telefonem że nie interesowałam się mężem choć miałam kilka sygnałów że co¶ jest nie tak. Aż w nocy przez przypadek zadzwonił mu budzik wstałam by mu go wył±czyć i weszłam w jego SMS i zobaczyłam te wiadomo¶ci. Ja się go zapytałam czy j± kocha czy chce z ni± być przyznałam mu się że ja też z kim¶ pisze i że jeżeli tylko chce może odej¶ć. Nie zadzwoniłam do niej nawet ani nie napisałam. Choć kiedy¶ bym tak zrobiła. M±ż deklaruje że mnie kocha że zakończył ten romans Komentarz doklejony: Jeste¶my razem 13 lat mamy 11 letniego syna. Zawsze wydawało mi się że jeste¶my dobrym małżeństwem bywało różnie ale ostatnie lata były naprawdę cudowne. M±ż pierwszy zacz±ł pisać to ja go przyłapałam zaraz po tym natrafiła mi się do tego okazja i zaczęłam pisać ja. Byłam tak zajęta swoim telefonem że nie interesowałam się mężem choć miałam kilka sygnałów że co¶ jest nie tak. Aż w nocy przez przypadek zadzwonił mu budzik wstałam by mu go wył±czyć i weszłam w jego SMS i zobaczyłam te wiadomo¶ci. Ja się go zapytałam czy j± kocha czy chce z ni± być przyznałam mu się że ja też z kim¶ pisze i że jeżeli tylko chce może odej¶ć. Nie zadzwoniłam do niej nawet ani nie napisałam. Choć kiedy¶ bym tak zrobiła. M±ż deklaruje że mnie kocha że zakończył ten romans Romanos dnia kwietnia 27 2021 19:03:45 Ty jego, on Ciebie... To naprawde nie ma znaczenia, ktore z Was pierwsze. Obojgu Wam czegos w zwiazku brakowalo i zamiast zawalczyc o to wapolnie, poszliacie na latwizne. To co na te chwile jestescie sobie bezwzglednie winni to szczera, bardzo szczera rozmowa. Byc moze nie jedna, byc moze w obecnosci psychologa. Bo obojgu Wam cos sie rozjechalo. Moze codziennosc dobila, a moze brak adrenaliny? Aha... Nie wmawiaj sobie, ze zmarnowalas zycie. Cos stracilas, ale jednoczeanie cos zyskalas. Z kazdym innym mezczyzna lub zyjac sama, tez bys coa zyskala i cos stracila. To nie jest gra "zerojedynkowa". W zyciu w jednym momencie sie i przegrywa i wygrywa. poczciwy dnia kwietnia 27 2021 21:38:44 Ty jego, on Ciebie... To naprawde nie ma znaczenia, ktore z Was pierwsze. Może finalnie i nie bo efekt końcowy z dużym prawdopodobieństwem ten sam; ale w moim mniemaniu ma to ogromne znaczenie bo je¶li kto¶ zdradza to nie może liczyć na lojalno¶ć drugiej strony; automatycznie swoim postępowaniem zwalnia poniek±d drugiego z tej lojalno¶ci, łamie warunki zawartej "umowy". Romanos dnia kwietnia 28 2021 10:34:54 Zdrada "odwetowa" najczesciej mnozy problemy, a nie je usuwa. Raczej po czasie wiekszosc "odwetowcow" dochodzi do wniosku, ze to nie bylo dobre "rozwiazanie". poczciwy dnia kwietnia 28 2021 11:56:02 Romanos; Oczywi¶cie, że odwet nie załatwia sprawy a jedynie zaognia i komplikuje sytuację;Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że kto¶ kto został zdradzony może się poczuć moralnie zwolniony z lojalno¶ci do partnera co oczywi¶cie jest złe zwłaszcza je¶li kto¶ chciałby podj±ć próbę odbudowy relacji; tak działa ludzki umysł. Nie o to chodzi komu przypisać większ± odpowiedzialno¶ć za rozpad relacji tylko o kolejno¶ć zdarzeń, która mogła poci±gać za sob± następne destrukcyjne działania; aster dnia kwietnia 28 2021 12:04:27 natrafiła mi się do tego okazja i zaczęłam pisać ja złe było to co zrobiła¶, ale Twój m±ż to już recydywa a na to nie możesz się godzić. Już po waszych "pierwszych razach" powinno to być przez was przerobione bo Ty może i zrozumiała¶ swój bł±d ale jak widać dla męża nie stanowi to większego problemu, pewnie jemu się wydaje, że znowu na miętko mu ujdzie. Mętlik w mojej głowie sprawia że naprawdę wolała bym odej¶ć... Z tym zawsze zd±żysz, nie działaj pochopnie; nie masz wpływu na męża i na to co robi ale masz wpływ na siebie, więc skup się na tym. Jak mantrę już powtarzam po prawej stronie masz 34 kroki, poczytaj i wykorzystaj. Niektóre z tych punktów, powinny Ci pomóc, będziesz wychodziła z pewnych utartych schematów a tym samym spowodujesz zagubienie i dezorientację męża. Odzyskasz choć w odrobinie poczucie równowagi i wtedy możesz planować co dalej robić. Issabele dnia kwietnia 28 2021 12:33:18 Dziękuję bardzo za radę Usunięty dubel; poczciwy Radocha dnia kwietnia 28 2021 16:20:39 aster dnia kwiecień 28 2021 12:04:27 natrafiła mi się do tego okazja i zaczęłam pisać ja złe było to co zrobiła¶, ale Twój m±ż to już recydywa Że proszę? To jak to ty Tatarze dusze oddaj a my tobie szabl±? Issabele Moja rada to absolutnie nie nadstawiaj drugiego policzka. Co do pisanka to o ile to Ci pomaga czy też dowarto¶ciowuje to bez jaj na masz czekać aż tamten stanie się stateczny facetem? Jego nie ma jest recydywist± więc moim zdaniem zdrajcy nie można zdradzić można się dostosować o ile s± niesprzyjaj±ce warunki by zwyczajnie po ludzku odej¶ć. Ja robiłem z siebie pustelnika przeszło 10 lat gucio to dało Ty wychodz±c za m±ż nie pisała¶ się na życie zakonne a jako¶ człowiek odreagować musi Żyjesz z zdrajca rozumiem dlatego że na t± chwilę jest taka potrzeba i z racji tego nie jest Ci wygodnie odej¶ć to dbaj o dzieci i o siebie Potrzebne Ci te pisanko pisz 34 kroki s± fajne ale wymagaj± dyscypliny i nie bójmy się rzec twardego wnętrza Nie wydaje mi sie że jeste¶ twardzielem więc te nie spiesz się te 34 kroki wprowadzać. Miesi±c temu odkryłam zdradę męża. Emocjonalna zdradę. Zreszt± nie pierwszy raz Szanowna według wielu ekspertów z dziedzin zajmuj±cych się głow± zdrada emocjonalna czyni większe spustoszenia niż ta fizyczna Przykład wyj¶cie faceta do domu uciechy fizycznych Wchodzi zaspokaja swój popęd i wychodzi płac±c więcej lub mniej Zdrada ta emocjonalna to jest odlot Przerzut uczuć na drug± osobę partner/ka schodz± na plan dalszy Dom przestaje być gniazdem staje się noclegowni± o ile boczniak/ra nie maj± własnego wolnego lokum Długo by pisać Zadbaj o Siebie nie czajnikuj się i nie certol chrzań sol i pieprz zdrajcę Nie docenia Cię to jaka była¶ czyli kochaj±ca i wierna to się zmień dostosuj do niego ...oczywi¶cie nie zrozum mnie Ľle nie namawiam Cię na nic Chodzi mi tylko że syty głodnego nie zrozumie więc niech on też trochę się przegłodzi a może wtedy dotrze do jego zdradzieckiego łba co czyni Zrobisz co zechcesz Twoje życie ale ja namawiam Cię stawaij na Siebie Strona 1 z 3 1 2 3 > Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu Zdradziłam męża i on chce rozwodu…Zdrada jest z pewnością jedną z najbardziej traumatycznych przeżyć, które można doświadczyć będąc w związku. Niemniej jednak oblicza zdrady są dwa, a pokazują je osoby które są zdradzone i te które zdradziły. Z jednej strony mówi się, że czas leczy rany, a z drugiej pozostaje coś w ludziach i pamiętają. Jeżeli jesteś właśnie osobą, która dopuściła się zdrady, to z pewnością wiesz jakie mogą być tego konsekwencje. Ogólnie rzecz biorąc dopuszczając się tego czynu, tak jak wszystkich innych, można się wiązać z tym, że kiedyś prawda może wyjść na jaw. Jeżeli Twój mąż właśnie się o tym dowiedział, to reakcją naturalną jego jest zerwanie. Należy mieć tą świadomość, iż jest to całkiem normalne. Natomiast jeżeli Ty dalej coś do niego czujesz i nie chcesz się rozwodzić, to kwestia jest trochę cięższa. Tak naprawdę nie ma skutecznej metody, która by sprawiła, że wróciłby do Ciebie. Raz nadszarpnięta kwestia zaufania potem może boleć przez wiele kolejnych lat. Niemniej jednak istnieje na świecie wiele małżeństw, które wybaczyło sobie tego czynu i dalej się kochają. Nie ma idealnej recepty, lecz przedstawię Ci krótki poradnik na temat tego jak postąpić w tej sytuacji, jeżeli masz mętlik w głowie. Czy da się to naprawić?Zdania są podzielone, ponieważ oczywiście, że można dojść do porozumienia i sobie wzajemnie wybaczyć. Życie polega trochę na tym, że wybacza się innym ale również przede wszystkim sobie. Nie traktuj się jako najgorszą osobę, każdy człowiek może popełniać błędy, nawet jeżeli chodzi o kwestię chwilowego uniesienia. Jest to dość częste w związkach małżeńskich, że pary się sobą wzajemnie nudzą i dochodzi do takich złych czynów, chwila flirtu i nieuwagi, a nagle możesz skończyć u kogoś w łóżku. Pierwszym krokiem, którego powinnaś się podjąć, to niewątpliwie zastanowienie się na dobrą sprawę, dlaczego taka sytuacja miała miejsce. Co skłoniło Ciebie do tego, żeby zdradzić swojego męża. Niewątpliwie zdrada wskazuje na jakieś poważne problemy z którymi się rozmowa powinna być kluczowa, jeżeli chodzi o kwestie rozstania. Już niezależnie od podjętej decyzji, obydwoje powinniście przeanalizować oraz przedyskutować kwestię Waszej relacji. Myślę, że wizyta u psychologa powinna być w tej kwestii bardzo pomocna. Potraktuj to jako swoje wsparcie w tej sytuacji, ale tylko jeżeli Twój mąż wyrazi na to zgodę. Usuń absolutnie jakiekolwiek strony, które łączą Cię z Twoim kochankiem, jeżeli jesteś zmuszona zmienić otoczenie, czy pracę to musisz niestety to zrobić. Czas najwyższy po prostu zapewnić komfort Twojemu partnerowi. Daj mu czas, żeby mógł ochłonąć. Pamiętaj, że jego decyzja powinna być podjęta wyłącznie jego motywami życiowymi. Wybacz sobie i czekaj na wybaczenie z jego strony, nie wymuszaj niczego na nim i nie graj mu na emocjach, nawet jeżeli wchodzą w grę ciężko ocenić tę sytuację, ponieważ sama się zastanów co byś zrobiła, gdyby sytuacja miała inne miejsce. Jeżeli dołożyłaś wszelkich starań do chęci naprawy małżeństwa, to nie jest to gwarancja ominięcia rozwodu. Jeżeli Twój mąż podjął jednak stanowczą decyzję, to nie pozostaje Ci nic innego jak uszanowanie jej. Tagi: ⭐ mąż dowiedział się o zdradzie i odszedł, mąż dowiedział się o romansie, Zdradziłam męża chce rozwodu a ja go kocham, Zdradziłam i on żąda rozwodu, Zdradziłam męża tylko rozwód, Zdradziłam odszedł z domu Jestem mężatką od roku i młodą mamą. Od dłuższego czasu mój mąż podczas kłótni, które zdarzają się coraz częściej, bardzo mi ubliża, poniża mnie. Jest bardzo wybuchowy. Wczoraj musiało dojść do interwencji policji, ponieważ bałam się o mnie i o dziecko. Była to pierwsza wizyta policji u nas w domu, założyli nam Niebieską kartę. Dodam, że mąż nadużywa alkoholu. Policjant zaproponował, żebym złożyła zawiadomienie o przemocy psychicznej, ale tak naprawdę nie mam dowodów na to, co dzieje się u nas w domu. Nie chcę tak dłużej żyć, ale mąż nie chce dać mi rozwodu. On twierdzi, że mnie kocha, że się zmieni, że przestanie pić. Nie bardzo wierzę w jego przemianę, ale z drugiej strony jestem zależna od niego finansowo, bo jestem na zasiłku macierzyńskim. Czy w takiej sytuacji sąd udzieli mi rozwodu? Przesłanki pozytywne konieczne dla rozwiązania małżeństwa Sąd orzeka rozwód po wysłuchaniu stron i po przeprowadzeniu postępowania. Najważniejsze dla decyzji sądu jest wystąpienie odpowiednich przesłanek pozytywnych koniecznych dla rozwiązania małżeństwa i jednocześnie brak przesłanek negatywnych. Zgoda drugiego małżonka w tej kwestii ma dla sądu drugorzędne znaczenie, choć sąd wysłucha drugiej strony i weźmie pod uwagę jej zdanie. Ustalmy zatem, czy w Pani sytuacji nie ma żadnych przeszkód prawnych do uzyskania rozwodu. Orzeczenie rozwodu następuje wyrokiem sądu, który zapada w razie ustalenia, że doszło między małżonkami do zupełnego i trwałego rozkładu pożycia i nie zachodzą negatywne przesłanki orzeczenia rozwodu. Zupełny rozkład pożycia oznacza, że ustały więzi łączące małżonków, a mianowicie więź emocjonalna (istnienie uczucia), fizyczna (współżycie) i gospodarcza (prowadzenie wspólnie gospodarstwa domowego). Za trwały rozkład przyjmuje się natomiast taki, który trwa na tyle długo, że nie rokuje szans na powrót małżonków do pożycia. Jakie mogą być przeszkody dla sądu w orzeczeniu rozwodu? Nie zawsze konieczne jest dla uzyskania rozwodu, by całkowicie ustała więź gospodarcza, może się bowiem zdarzyć, że mimo nieistnienia pozostałych więzi małżonkowie nadal wspólnie zamieszkują, czy spłacają zobowiązania, które wspólnie wcześniej zaciągnęli. Takie częściowe istnienie więzi gospodarczej nie stoi na przeszkodzie orzeczeniu rozwodu. Tak więc, jeżeli pomiędzy Panią a mężem ustały wszelkie więzi i ma to charakter trwały – sąd dojdzie do wniosku, że nie ma szans na ich odbudowę, zapewne rozwiąże małżeństwo. Jednak ważne jest też, aby sąd nie dopatrzył się przeszkód, które uniemożliwią orzeczenie rozwodu. Przeszkody w orzeczeniu o rozwiązaniu małżeństwa to tzw. przesłanki negatywne, czyli takie, przy których zaistnieniu sąd nie może orzec o rozwodzie. Przesłanki negatywne zawarte są w przepisach prawnych i służą do obrony zagrożonego małżeństwa. Zobacz również: Art 207 a rozwód Dobro wspólnych małoletnich dzieci a rozwód Sąd Najwyższy wydał orzeczenie o charakterze wytycznych (z dnia 18 marca 1968 r. – III CZP 70/66, OSNCP 1968, poz. 77, i z dnia 9 czerwca 1976 r. – III CZP 46/75, OSNCP 1976/9, poz. 184), które mają ukierunkować orzecznictwo sądowe w celu wzmożenia ochrony rodziny, w szczególności poprzez ustalenie: a) czy rozwód nie spowoduje osłabienia więzi z dziećmi tego małżonka, przy którym dzieci nie pozostaną, b) czy po rozwodzie zaspokojone zostaną potrzeby materialne i emocjonalne dzieci w takim przynajmniej zakresie jak obecnie, c) czy utrzymanie dotychczasowego stanu będzie dla dzieci bardziej korzystne niż orzeczenie rozwodu. Mimo wszystko sąd może nie wziąć pod uwagę powyższych ustaleń jako przeszkód orzeczenia rozwodu, jeśli zachodzą inne istotne okoliczności: wytworzona w rodzinie przez stałe awantury rodziców atmosfera, która zatruwałaby młodość małoletnich dzieci, demoralizowałaby je i zagrażała ich wychowaniu, uzasadnia uznanie, że w takiej sytuacji dobro dzieci nie mogłoby ucierpieć wskutek orzeczenia rozwodu ich rodziców – orzeczenie SN z dnia 16 maja 1952 r. (C 1110/51, NP 1953, nr 5, s. 82). Zatem sąd, rozpatrując przesłankę negatywną orzeczenia rozwodu, w postaci dobra wspólnych małoletnich dzieci, zobowiązany jest do wzięcia pod uwagę wszelkich okoliczności, jakie będą miały wpływ na rozwój i wychowanie dziecka, oraz dokonać oceny zebranego materiału dowodowego w tym zakresie (dla oceny, czy dobro dzieci sprzeciwia się rozwodowi, należy konkretnie rozważyć, jaka byłaby ich sytuacja, gdyby do rozwodu nie doszło, i porównać ją z sytuacją, jaka będzie po orzeczeniu rozwodu; nie można oceniać tej kwestii na podstawie założenia, że małżonkowie wrócą do wspólności małżeńskiej po odmówieniu im orzeczenia rozwodu, jeżeli okoliczności przemawiają przeciwko takiemu założeniu – orzeczenie SN z dnia 8 grudnia 1951 r. – C 259/51, NP 1953/5, s. 81). Wyłączna wina małżonka, który żąda rozwodu To również stanowi przesłankę negatywną rozwiązania małżeństwa. Oznacza to tyle, że sąd nie orzeknie rozwodu, jeżeli to małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia małżeńskiego żąda tego rozwodu. Oczywiście Pani nie jest temu winna, to nie Pani wszczyna awantury i ubliża, a Pani mąż, dlatego ma Pani pełne prawo wnieść rozwód z orzeczeniem winy męża. Choroba małżonka a rozwód Choroba małżonka – zarówno fizyczna jak i psychiczna – w Pani okolicznościach sprawy, jak rozumiem, ta przesłanka nie występuje, dlatego nie będę jej szerzej opisywać. Jeżeli więc między Panią a mężem nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego, nie jest Pani wyłącznie winna rozpadowi małżeństwa, mąż nie jest ciężko chory – sąd rozwiąże związek małżeński nawet mimo braku zgody jednej strony. Zobacz również: Jak żyć z chorym psychicznie mężem? Rozstrzygnięcie o winie rozkładu małżeństwa Sąd ponadto, orzekając rozwód, orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia. Jednakże na zgodne żądanie małżonków sąd zaniecha orzekania o winie, wówczas następują skutki takie, jak gdyby żaden z małżonków nie ponosił winy. Strona w postępowaniu sądowym może modyfikować swoje żądania w zakresie orzeczenia winy aż do prawomocności wyroku. O winie małżonka może przesądzać w szczególności nadużywanie alkoholu, inne uzależnienia, przemoc, zdrada, porzucenie, niezaspokajanie zawinione potrzeb rodziny. Żądanie uznania współmałżonka winnym rozkładu pożycia wiąże się z koniecznością przedstawienia dowodów na tę okoliczność. Postępowanie sądowe w takiej sprawie zazwyczaj trwa dłużej niż w przypadku żądania rozwodu bez orzekania o winie, konieczne jest bowiem przeprowadzenie szeregu dowodów potwierdzających ową winę. Środkami dowodowymi mogą być zarówno zeznania samych stron, jak i świadków, ale także zdjęcia, nagrania audio i wideo, SMS-y, notatki z interwencji policji, wyrok o znęcanie się nad rodziną, obdukcje, zaświadczenia lekarskie, zaświadczenia o pobytach na izbie wytrzeźwień, listy, rachunki, niebieska karta i wszelkie inne dokumenty, z których wynikają okoliczności wskazywane przez stronę postępowania. Wyłączność winy jednego z małżonków oznacza, że po jego stronie występują zawinione przyczyny rozkładu, a po stronie drugiego małżonka takich przyczyn brak. Skutki orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy jednego z małżonków Należy mieć na uwadze, że rozwiązanie małżeństwa przez rozwód z wyłącznej winy jednego z małżonków niesie za sobą doniosłe skutki, w szczególności w sferze obowiązków alimentacyjnych. Jeżeli bowiem jedna strona zostanie uznana za wyłącznie winną rozkładu pożycia, a rozwód pociągnie za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej drugiego z małżonków, jako strony niewinnej, sąd na jej żądanie może orzec, że strona wyłącznie winna obowiązana jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka, chociażby nie znajdował się on w niedostatku. Jednym słowem – zasądzi alimenty w tej sytuacji od Pani męża dla Pani, nawet gdy nie będzie Pani żyła w niedostatku. Orzekając o żądaniu małżonka niewinnego zasądzenia alimentów na podstawie art. 60 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego ( sąd powinien porównać sytuację, w jakiej małżonek niewinny znajdzie się po rozwodzie z sytuacją, w jakiej by się znajdował, gdyby małżeństwo funkcjonowało prawidłowo (wyrok SN z dnia r., III CRN 222/80). Brak orzeczenia wyłącznej winy jednego z małżonków Brak orzeczenia wyłącznej winy jednego z małżonków uprawnia każdego z nich do żądania dostarczania środków utrzymania od drugiego małżonka, jeśli znajduje się on w niedostatku, w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. W przypadku orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy Pani męża obowiązek alimentacyjny nie jest ograniczony żadnym terminem. Nie wygasa z upływem czasu (art. 60 § 3). Może więc trwać dożywotnio (tzw. rozszerzony obowiązek alimentacyjny). Z przedstawionego opisu sprawy wynika, iż to Pani mąż przyczynia się do rozpadu związku małżeńskiego, powinna Pani zatem złożyć wniosek o rozwód z orzeczeniem winy męża. Jego zachowanie, awantury, wizyty policji, Niebieska karta przemawiają na jego niekorzyść i bez problemu powinna Pani rozwód z orzeczeniem winy męża otrzymać. Przy pozwie z orzeczeniem winy proszę się przygotować, że postępowanie sądowe nie będzie łatwe i szybkie, a przed sądem trzeba będzie opowiadać nawet o najbardziej intymnych sferach Państwa wspólnego pożycia. Zatem mąż nie może Pani tak po prostu nie dać rozwodu, gdyż o rozwodzie decyduje sąd. Jednak wszystko zależy od tego, na jaki rodzaj rozwodu się Pani zdecyduje, jeżeli z orzeczeniem o winie męża – jego zgoda, czy też jej brak, nie będzie miała dla sądu decydującego znaczenia. Jeżeli natomiast wybierze Pani wariant rozwodu bez orzekania o winie – to w tej sytuacji musi być zgoda obojga małżonków. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Jasno i precyzyjnie. Najlepiej taką wiadomość przekazać bez żadnych niedomówień. Skoro już chcemy rozwieść się z mężem i dokładnie przemyślałyśmy tę sprawę, po prostu powiedzmy o tym. Nie starajmy się owinąć wszystkiego w bawełnę, ponieważ mężczyźni rzadko wgłębiają się w jakieś subtelności, docierają do nich przede wszystkim konkrety. Przygotujmy sobie zatem kilka zdań, których możemy się nawet nauczyć na pamięć. Ważne, aby zawierały one najważniejsze informacje: nie możemy dłużej być razem, zdecydowałam, że odchodzę, chcę złożyć pozew o To, że masz zamiar poinformować męża o rozwodzie, nie oznacza jednak, że musisz to zrobić z zimną miną terminatora gotowego do wykonania egzekucji. Postawa empatyczna jest jak najbardziej wskazana. Powiedz, że w pełni rozumiesz zaszokowanie męża, ale przemyślałaś swoją decyzję i nie możesz jej zmienić. Daj mężczyźnie do zrozumienia, że jest Ci bardzo przykro, że wychodząc za niego, nie planowałaś, iż właśnie tak się to skończy i że nie chciałaś go zranić. Nie obwiniaj go również o rozpad małżeństwa, ale zaznacz, że zdajesz sobie sprawę również ze swojego udziału w tym, że wasza relacja nie przetrwała. Okaż zrozumienie dla jego emocji, jeśli trzeba bądź nawet rozmowa o przyszłości. Spróbuj również spokojnie porozmawiać z mężem o samym rozwodzie. Trzeba będzie dokładnie przedyskutować wszystkie kwestie formalne – podział majątku, mieszkanie, opiekę nad dziećmi. Najlepiej, jeśli uda wam się dojść do porozumienia bez konieczności orzekania o winie. Wtedy nie będziecie musieli opowiadać wszystkich osobistych szczegółów na sali sądowej i macie szansę na zachowanie dobrych stosunków po może mediacje? Jeśli próba porozumienia z mężem się nie powiedzie, być może warto skorzystać z pomocy profesjonalnego mediatora. Można poszukać takiej osoby na własną rękę, ale istnieje też możliwość poproszenia sądu o skierowanie na mediację. W wielu wypadkach pomoc mediatora okazuje się nieoceniona. Często wystarczy nieco poskromić gwałtowne emocje, żeby dojść do wspólnego kompromisu, który będzie dla wszystkich korzystny. Jeżeli macie dzieci, porozumienie jest wręcz niezbędne dla ich jak Wy powiedziałybyście swojemu ślubnemu o chęci rozstania? A może byłyście już w takiej sytuacji? Jak przebiegła ta rozmowa? Wypowiedzcie się w komentarzu!

mąż chce rozwodu bo go zdradziłam